|
KONCERT W KRAINIE KRASNOLUDÓW CZYLI ŚWIAT WEDŁUG JACKA WANSZEWICZA
Co mi się kojarzy z dzieciństwem?
Choć byłem starszakiem, musiałem siedzieć wraz z dwiema moimi młodszymi siostrami w grupie maluchów. One nie chciały być same, a ja przeżywałem katusze przed kolegami, robiąc za niańkę.
Pierwsza miłość
Prawdziwa miłość to moja żona. Dorotę poznałem, gdy jako studentka przeprowadzała ankiety do swojej pracy "Muzyka młodzieżowa jako zjawisko społeczne". Chodziło jej o subkultury i nasz zespół WB stanowił cenne źródło mogących się przysłużyć nauce informacji. Jej zaimponowało to, że grałem na różnych instrumentach, a ja poczułem, że znalazłem dziewczynę, która myśli podobnie jak ja i mnie zrozumie.
Pierwsze pieniądze
Wygrana na festiwalu za grę na perkusji. Potem za chałtury grane w orkiestrze wojskowej na weselach i dansingach.
Nigdy nie wybaczyłbym...
Zawsze wszystko wybaczałem, bez względu na to, co się działo.
Kiedy jestem sam...
Słucham muzyki - z głośników lub tej płynącej z wnętrza, będącej projekcją mojej wyobraźni.
Za czym tęsknię?
Zawsze marzyłem o leśnym domku na odludziu, gdzieś w górach. Chciałbym mieć tam małe studio i nagrywać płyty. To tęsknota za czystym tworzeniem, spokojem, życiem bez zmartwień i lęków. Nurtuje mnie tylko, co moja rodzina robiłaby w takiej głuszy?
Co cenię w przyjaciołach?
To, że można na nich liczyć, kiedy są potrzebni. Przyjaciele to ludzie, którzy bez względu na okoliczności zawsze będą po mojej stronie i vice versa.
Ulubione zajęcie
Pisanie muzyki i granie na koncertach. To szczęście, kiedy wykonywany zawód jest jednocześnie pasją.
Czego się najbardziej boję?
Obawiam się i martwię, jak będzie wyglądała przyszłość. Czy sprawdzę się jako ojciec? Muzycy żyjąc we własnym świecie nie myślą o rzeczywistości, która schodzi na dalszy plan.
Co mnie najbardziej cieszy?
Gdy moja córka trąbi w fanfarę. Opinie ludzi z branży muzycznej, którzy słuchali mojej nowej płyty i oceniają ją w ciepłych słowach. Radość z tego, że ktoś słucha stworzonej przeze mnie muzyki i sprawia mu to przyjemność.
Z czego jestem dumny?
Jestem dumny, że nie musiałem wydawać mojej płyty sam, ale zainteresował się nią ktoś z zewnątrz. Oznacza to dla mnie, że muzyka obroniła się sama. Wysłałem materiał do Warszawy i wkrótce odezwał się właściciel Firmy fonograficznej.
Impreza, która najlepiej wspominam
Koncert w Myśliborzu na Przeglądzie Młodych Autorów i Kompozytorów. Występowali tam ludzie z repertuarem mocno dramatycznym, klimatem przypominającym "Piwnicę Pod Baranami". Nie da się ukryć, że nasz zespół swoim repertuarem znacznie odstawał od reszty... Mimo że byliśmy z innej beczki, zgarnęliśmy tam sporo nagród, między innymi dla najlepszego instrumentalisty. Pamiętam, że jeden z krytyków zakwestionował śpiewany przez nas tekst jako niegramatyczny i taki, w którym "nie wiadomo o co chodzi" nie wiedząc, że to wiersz Wojaczka. Atmosfera podczas przeglądu była fantastyczna i co należy do rzadkości, pozbawiona rywalizacji.
Najbardziej szalony pomysł
Koncert w sztolniach walimskich, niestety, jeszcze niezrealizowany. Obrazowałby fragmenty "Władcy Pierścieni" Tolkiena, nawiązując do Khazad-dum, starego, zniszczonego państwa krasnoludów. Wnętrze swoim wyglądem przypomina opisywaną przez Tolkiena krainę.
Najdziwniejsze przeżycie
Śnił mi się cały koncert symfoniczny. Grały wszystkie instrumenty, słyszałem każdy dźwięk. To była przepiękna muzyka. Po obudzeniu się nie mogłem odtworzyć żadnego, choćby najmniejszego fragmentu. Pozostało jedynie wrażenie.
Kim chciałbym być, gdybym nie był tym, kim jestem?
Kierowcą rajdowym. Lubię sportową jazdę samochodem. Gdybym nie byt muzykiem, pewnie jeździłbym na wyścigach, co na pewno o wiele mniej podobałoby się mojej rodzinie.
Autorytet
Na pewno nie pan od teorii muzyki w szkole muzycznej, ponieważ odrzucił skomponowany przeze mnie kawałek polifoniczny mówiąc, że nie ma nic wspólnego z polifonią, czym na długi czas mnie zniechęcił. Spośród kompozytorów cenię Vangelisa, Hansa Zimmera i Johna Williamsa.
Motto życiowe
Robić swoje.
AP
|