WYWIADY


Wywiad dla TVK Wrocław (fragm.)

Goście Wanndy Ziembickiej (fragm)

Goście Wandy Ziembickiej (fragm).wmv
4:46 16MB
TVK


Wywiad dla Polskiego Radia Wrocław (fragm.)

Kulturalne Lato - reportaż (fragm).mp3 1:58 1,79MB
(fragment reportażu Polskiego Radia Wrocław)


Wywiad dla Tygodnika Dzierżoniowskiego

KONCERT W KRAINIE KRASNOLUDÓW CZYLI ŚWIAT WEDŁUG JACKA WANSZEWICZA

Co mi się kojarzy z dzieciństwem?
Choć byłem starszakiem, musiałem siedzieć wraz z dwiema moimi młodszymi siostrami w grupie maluchów. One nie chciały być same, a ja przeżywałem katusze przed kolegami, robiąc za niańkę.

Pierwsza miłość
Prawdziwa miłość to moja żona. Dorotę poznałem, gdy jako studentka przeprowadzała ankiety do swojej pracy "Muzyka młodzieżowa jako zjawisko społeczne". Chodziło jej o subkultury i nasz zespół WB stanowił cenne źródło mogących się przysłużyć nauce informacji. Jej zaimponowało to, że grałem na różnych instrumentach, a ja poczułem, że znalazłem dziewczynę, która myśli podobnie jak ja i mnie zrozumie.

Pierwsze pieniądze
Wygrana na festiwalu za grę na perkusji. Potem za chałtury grane w orkiestrze wojskowej na weselach i dansingach.

Nigdy nie wybaczyłbym...
Zawsze wszystko wybaczałem, bez względu na to, co się działo.

Kiedy jestem sam...
Słucham muzyki - z głośników lub tej płynącej z wnętrza, będącej projekcją mojej wyobraźni.

Za czym tęsknię?
Zawsze marzyłem o leśnym domku na odludziu, gdzieś w górach. Chciałbym mieć tam małe studio i nagrywać płyty. To tęsknota za czystym tworzeniem, spokojem, życiem bez zmartwień i lęków. Nurtuje mnie tylko, co moja rodzina robiłaby w takiej głuszy?

Co cenię w przyjaciołach?
To, że można na nich liczyć, kiedy są potrzebni. Przyjaciele to ludzie, którzy bez względu na okoliczności zawsze będą po mojej stronie i vice versa.

Ulubione zajęcie
Pisanie muzyki i granie na koncertach. To szczęście, kiedy wykonywany zawód jest jednocześnie pasją.

Czego się najbardziej boję?
Obawiam się i martwię, jak będzie wyglądała przyszłość. Czy sprawdzę się jako ojciec? Muzycy żyjąc we własnym świecie nie myślą o rzeczywistości, która schodzi na dalszy plan.

Co mnie najbardziej cieszy?
Gdy moja córka trąbi w fanfarę. Opinie ludzi z branży muzycznej, którzy słuchali mojej nowej płyty i oceniają ją w ciepłych słowach. Radość z tego, że ktoś słucha stworzonej przeze mnie muzyki i sprawia mu to przyjemność.

Z czego jestem dumny?
Jestem dumny, że nie musiałem wydawać mojej płyty sam, ale zainteresował się nią ktoś z zewnątrz. Oznacza to dla mnie, że muzyka obroniła się sama. Wysłałem materiał do Warszawy i wkrótce odezwał się właściciel Firmy fonograficznej.

Impreza, która najlepiej wspominam
Koncert w Myśliborzu na Przeglądzie Młodych Autorów i Kompozytorów. Występowali tam ludzie z repertuarem mocno dramatycznym, klimatem przypominającym "Piwnicę Pod Baranami". Nie da się ukryć, że nasz zespół swoim repertuarem znacznie odstawał od reszty... Mimo że byliśmy z innej beczki, zgarnęliśmy tam sporo nagród, między innymi dla najlepszego instrumentalisty. Pamiętam, że jeden z krytyków zakwestionował śpiewany przez nas tekst jako niegramatyczny i taki, w którym "nie wiadomo o co chodzi" nie wiedząc, że to wiersz Wojaczka. Atmosfera podczas przeglądu była fantastyczna i co należy do rzadkości, pozbawiona rywalizacji.

Najbardziej szalony pomysł
Koncert w sztolniach walimskich, niestety, jeszcze niezrealizowany. Obrazowałby fragmenty "Władcy Pierścieni" Tolkiena, nawiązując do Khazad-dum, starego, zniszczonego państwa krasnoludów. Wnętrze swoim wyglądem przypomina opisywaną przez Tolkiena krainę.

Najdziwniejsze przeżycie
Śnił mi się cały koncert symfoniczny. Grały wszystkie instrumenty, słyszałem każdy dźwięk. To była przepiękna muzyka. Po obudzeniu się nie mogłem odtworzyć żadnego, choćby najmniejszego fragmentu. Pozostało jedynie wrażenie.

Kim chciałbym być, gdybym nie był tym, kim jestem?
Kierowcą rajdowym. Lubię sportową jazdę samochodem. Gdybym nie byt muzykiem, pewnie jeździłbym na wyścigach, co na pewno o wiele mniej podobałoby się mojej rodzinie.

Autorytet
Na pewno nie pan od teorii muzyki w szkole muzycznej, ponieważ odrzucił skomponowany przeze mnie kawałek polifoniczny mówiąc, że nie ma nic wspólnego z polifonią, czym na długi czas mnie zniechęcił. Spośród kompozytorów cenię Vangelisa, Hansa Zimmera i Johna Williamsa.

Motto życiowe
Robić swoje.

AP


RECENZJE


elendili.pl

   Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie, że do Waszych uszu zaczynają docierać magiczne dźwięki. Z początku nie wiecie, czy to gdzieś z głośnika Waszego sprzętu, czy zapadliście w sen i przenieśliście się do Śródziemia, gdzie na polanie w sercu lasu odbywa się koncert, koncert niezwykły...
   "Księga Zaginionych Pieśni" (...) to płyta niezwykła! Niezwykła w dwojaki sposób. Pierwszy to sama koncepcja płyty, ciekawe teksty i muza, która ponosi aż do Valinoru, wszystko zrealizowane w przemyślany i bardzo profesjonalny sposób. Liryczne "Eldalie", "Pieśń Luthien", "Samotny Elf", poprzez ostre rockowo progresywne brzmienia w których narasta groza, strach, smutek "Gondolin zdradzony", "Ostatni marsz", czy przeszywające "Turinie chwiejny twój krok..." z "Lamentu Finduilas" , po świetne z nietuzinkowym humorem (kapitalna interpretacja drugiej części KZP!) "Żale Grimy", "Żale Galadrieli", "Boromir Blues", przy których za każdym przesłuchaniem uśmiechnę się pod nosem!
   Druga niezwykłość, to, to że została wydana u nas w naszym szarym i absurdalnym kraju, gdzie jeśli ktoś nie ma pseudonimu Doda - o innych atrybutach nie wspomnę! - czy Troje ich w nazwie, to praktycznie ażeby się przebić na scenie, o wydaniu czegokolwiek, może tylko zamarzyć! (...) I szczerze dostawszy tą płytkę troszkę z lekkim niepokojem wkładałem ją do odtwarzacza, nie przypuszczając, że porwie mnie (starego wariata muzycznego, który już z niejednego "CiDiczka jadł") w tak ekspresowy sposób - ot wysłuchałem i zakochałem się od pierwszego usłyszenia!
   Gorąco polecam tę pozycję! (...) W pełni dojrzałe, przemyślane muzycznie i tekstowo dzieło godne magicznego świata Śródziemia, którego nie powstydziłby się sam Twórca W.P.! Księga... podzielona jest na dwie części. Księga Pierwsza, to utwory liryczne grane w sposób tradycyjny na wzór muzy folkowo irlandzkiej, przeplecione ostrymi dźwiękami klasycznego rocka, rocka progresywnego, po cudne śpiewy na głosy, (piękny "Eldalie", śliczna "Pieśń Luthien" z ciepłym głosem Karoliny Driemel), które od razu przeniosły mnie daleko, daleko gdzie szczyty gór skąpane światłem gwiazd ukrywają tajemnicę dostępną tylko w trakcie słuchania tych pieśni, jakby otwierała się z mgieł droga, o której dotychczas nie zdawałem sobie sprawy, że takowa istnieje! To tak, jakbym cały czas przebywał w mym ukochanym Lothlórien!
   Księga Druga jest przeciwieństwem pierwszej i unosi nas do pewnej karczmy w Hobbitonie, gdzie przy stuku kufelków z przednim piwem, śmiechach słyszymy skoczną muzyczkę z wesołymi, wręcz rubasznymi tekstami, gdzie grupa wesołków wyśpiewuje opowieści o "Żalach Grimy", "Stopach Hobbita", czy "Boromir Blues". "Któż zmoknięty w drzwi gospody puka? Przed nocą czarną ucieka pod dach? Droga przed nim jeszcze daleka…." ("O pewnej gospodzie") Ja! Chętnie zawitam, by pogrzać się przy ogieńku, zakurzyć fajeczkę, wypić pintę piwa, co też teraz czynię zamykając oczy, wsłuchując się cudowną muzykę, co i Wam życzę wszystkim szczęśliwcom, którzy nabędą tę pozycję!
   Myślę, że gdyby DTH nagrali taką płytę na "zachodzie", byłaby teraz ogólnoświatowym hitem wśród miłośników Władcy P. za którą musielibyśmy zapłacić co najmniej 50zł! (...)
   Właściwie, to mogę powiedzieć tyle... Uważam, że wydanie tej płyty, to wydarzenie roku! Podkreślę to zdanie, żeby nie było wątpliwości!

Dziki gorąco poleca!!!!


Klub Dla Ciebie

PIERŚCIENIE
Bardzo sugestywna, zrobiona z iście hollywoodzkim rozmachem, opowieść muzyczna inspirowana twórczością J. R. R. Tolkiena, autorem płyty, która przygotowywana była 3 lata jest miłośnik i znawca tematyki tolkienowskiej, autor słuchowisk, muzyk i kompozytor Jacek Wanszewicz. Płytę uzupełnia prezentacja multimedialna zawierająca ciekawostki dla miłośników prozy J. R. R. Tolkiena, a także sylwetki twórców płyty.


Estrada i Studio

PIERŚCIENIE - Moria

(...) W zasadzie tego nagrania nie powinno się słuchać bez jednoczesnego oglądania obrazu. Zdecydowanie to bardzo dobra muzyka ilustracyjna! (...) Ogólnie - świetny pomysł.Gratulacje!

Wojciech Olszak

(...) Nagranie Jacka jest zrealizowane bardzo dobrze, zarówno pod względem muzycznym jak i brzmieniowym. Jako ilustracja powieści dostarcza naprawdę wielu przeżyć i jest bardzo plastyczne. (...)

Krzysztof Maszota


Tygodnik Dzierżoniowski

PIERŚCIENIE JACKA WANSZEWICZA
   Czy chcecie się przenieść do świata, w którym to, co zwyczajne i małostkowe, przeplata się z wielką czarne tajemnicą potęgi Pierścienia? Jeśli tak, to posłuchajcie płyty "Pierścienie" - opowieści muzycznej stworzonej przez Jacka Wanszewicza, bielawskiego muzyka i kompozytora (...). Jacek Wanszewicz jest fanem Tolkiena. "Pierścienie" są wynikiem połączenia w całość kompozycji inspirowanych trylogią lub raczej ilustrujących niektóre epizody trylogii "Władca Pierścieni" J.R.R Tolkiena.
   Jak powsiala ta ptyta? - pytam Jacka.
    - Wszystko zaczęło się od tego, że Elek (J.E.Florczak) poprosił mnie o nagranie słuchowiska muzycznego, które byłoby ścieżką dźwiękową do widowiska pirotechnicznego kończącego "Tolk Folk" w 1999 roku. Zrealizowaliśmy wówczas z Elkiem i moim tatą słuchowisko "Smaug" - opowiada.
   Na kolejny Tolk Folk Jacek przygotował słuchowisko "Balrog", które było ścieżką dźwiękową do "Walki Gandalfa z Balrogiem". Natomiast na ostatnim "Tolk Folku" Jacek zaprezentował kompozycję "Wichrowy Czub" ilustrującą widowisko pirotechniczne "Gandalfi Naźgule". Zatem część materiału na płytę była już dawno gotowa. Pod koniec ubiegłego roku, a więc jeszcze przed światową premierą filmu "Władca Pierścieni", Jacek zaczął się starać o wydanie płyty. Wystał materiał z nagranymi słuchowiskami do największych wytwórni płytowych. W marcu, gdy film był już w kinach, odezwała się do Jacka wytwórnia Anymusic. To ona wydała jego płytę.
   Niestety, producent nie zgodził się na wydanie słuchowisk, tylko samej muzyki do nich. Jego zdaniem zbyt długo trwałoby uzyskiwanie pozwoleń na przekład książki. Tymczasem film miał wejść lada moment do kin, pośpiech był więc raczej wskazany. Materiał po usunięciu stów był zbyt krótki. W ciągu dwóch tygodni Jacek musiał napisać jeszcze pól godziny muzyki. Pracował po 16-17 godzin na dobę i udało się. Pomogły mu w tym Ola Majchrzak i Karolina Dremiel. Z głosów dziewcząt i własnego Jacek stworzył blisko 200-osobowy chór! Pod koniec marca materiał był gotowy, a już w maju płyta ukazała się na rynku.
   Każda część opowieści "Pierścienie" przedstawia inne wydarzenia. Ich chronologia zgodna jest z kolejnością zdarzeń z powieści, lecz sceny zostały przedstawione wybiórczo. Na tej płycie znajdziecie Państwo między innymi fragmenty opowiadające o wydarzeniach, o których powieści wspominają zaledwie jednym akapitem, a w filmie w ogóle nie ma o nich mowy. (...)

ANAG


Hustler

EPIKA MUZYCZNA
(...) "Pierścienie" Jacka Wanszewicza nawiązują do tolkienowskiej prozy. Nawiązują, lecz nie przebarwiają formy. To przede wszystkim muzyka ilustracyjna, którą wyróżnia uroczo zdobiona nuta. Taka, w sam raz do pochwycenia przez bardów z gospody "Pod Rozbrykanym Kucykiem". Opowieść dla każdego, kto zechce zawitać do krainy niezwykłych, urokliwych dźwięków. Krainy, która wciąga i niechętnie wypuszcza. Niezależnie od tego, po której ćwiartce przyjdzie nam podróżować. Do tego świetnie opracowana część multimedialna.


Tygodnik Dzierżoniowski

DOBRO I ZŁO
   Nie ukrywam, że jestem fanem Tolkiena, i że wszelkie "protolkienowskie" rzeczy mnie interesują. Dlatego też "Pierścieni" wysłuchałem z zainteresowaniem, uwagą i zrozumieniem. (...) Muzyka spodobała mi się od pierwszych dźwięków, co naprawdę nieczęsto się zdarza. Już patrząc na tzw. playlistę, byłem zdumiony. Piętnaście utworów, łączny czas trwania prawie 60 minut. To dużo, powiedziałbym nawet - bardzo dużo. Muzyka Jacka Wanszewicza jest tworem o dość dużym stopniu skomplikowania, mocno zróżnicowana, jednak trzymająca wyrównany, wysoki poziom.
   (...) "Pierścienie" to naprawdę dobra płyta, (...) a muzyka Jacka wielka. Cena bardzo przystępna, ładna okładka (...). Jednym słowem - polecam.

Krzysztof Odachowski